„Ostatnia lekcja” Moniki Siurek…

Z wielkim bólem Społeczność Publicznej Szkoły Podstawowej w Sarnowie przyjęła wiadomość w dniu 4 grudnia 2020 r. o śmierci naszej drogiej koleżanki Moniki, wspaniałej Nauczycielki i Wychowawczyni. Przepracowała w zawodzie nauczyciela 28 lat. Pierwszą pracę podjęła 1991 r. w Szkole Podstawowej w Jeleńcu, w 1993 r. w Szkole Podstawowej w Jonniku, a od 1 września 1997 r. na czas nieokreślony zatrudniona była w Szkole Podstawowej w Sarnowie. Przez pewien okres uzupełniała etat w Publicznym Gimnazjum w Sarnowie z siedzibą w Jeleńcu.
Spełniała się w swojej pracy nauczycielskiej. Rzetelnie wypełniała powierzone jej obowiązki, podejmowała inicjatywy prowadzące do wysokich wyników szkoły i uczniów. Wielokrotnie nagradzana nagrodą dyrektora i Wójta Gminy Stanin.   Przeżyła tylko 50 lat. Śmierć zawsze przychodzi nie w porę – zbyt często za szybko i w niewłaściwym czasie.
„Odeszłaś cicho, bez słów pożegnania, jakbyś nie chciała swym odejściem smucić……..”.
Nikt z nas  nie przypuszczał, myślę, że i Ty sama, że nie poradzisz sobie z tą chorobą. Wszyscy mieliśmy nadzieję, że wrócisz do codziennych obowiązków, by realizować swoje nowe plany i zamierzenia… Jednak stało się inaczej… Żadne słowa nie są w stanie wyrazić tego, co czujemy. Tak trudno uwierzyć, że Ciebie już nie ma, że nie zobaczymy Cię w klasie, pokoju nauczycielskim, na korytarzu szkolnym, na uroczystościach szkolnych. Dziękujemy Ci Moniko za to, że byłaś na codzień z nami, za Twoje pogodne usposobienie, za życzliwość wobec wszystkich, za każdy gest przychylności i koleżeństwa.
Monika Siurek, nasza koleżanka, kochała swoją pracę, a dobro dziecka było dla niej zawsze najważniejsze. Tak jak umiała, pomagała uczniom, rodzicom i nam, nauczycielom.
Żegnamy Cię jako naszą serdeczną koleżankę i przyjaciółkę, z którą przepracowaliśmy wiele lat, słowami ks. Jana Twardowskiego ,,Nie umiera ten, kto trwa w pamięci żywych”   
Dyrektor Karol Kłos                    

‘’A nadzieja znów wstąpi w nas
Nieobecnych pojawią się cienie
Uwierzymy kolejny raz
W jeszcze jedno Boże Narodzenie
I choć przygasł świąteczny gwar
Bo zabrakło znów czyjegoś głosu
Przyjdź tu do nas i z nami trwaj
Wbrew tak zwanej ironii

Daj nam wiarę, że to ma sens
Że nie trzeba żałować przyjaciół
Że gdziekolwiek są, dobrze im jest
Bo są z nami choć w innej postaci
I przekonaj, że tak ma być
Że po głosach tych wciąż drży powietrze
Że odeszli po to by żyć
I tym razem będą żyć wiecznie….’’

Słowa tej  współczesnej  kolędy, „Kolędy Dla Nieobecnych” rozbrzmiewały niemal corocznie na organizowanej wspólnie z Moniką akademii z okazji Wigilii w naszej szkole. Powyższy tekst najbardziej przywołuje moje wspomnienia o bliskiej mi koleżance, bo zawsze wtedy, podczas przygotowywania występów z uczniami często ją nuciła. Była jedną z  jej ulubionych melodii, a wówczas, gdy z wielkim żalem musieliśmy pożegnać  Monikę był także czas oczekiwania na Boże Narodzenie. Wtedy znów usłyszałam tę melodię w swoich uszach, która przywołała w mojej pamięci okres naszej wieloletniej współpracy na polu zawodowym. Wzruszająca treść kolędy wzbudziła we mnie głębokie refleksje o wspólnie spędzonych chwilach  i dała odczuć pewną pustkę w moim życiu. Ta piękna kolęda, to  właśnie piękne  wspomnienia o drogiej koleżance , której  już nie ma  wśród nas. Słuchając ponownie kolędy uzmysłowiłam  sobie jednak, że Monika nadal jest cząstką naszego życia szkolnego. Przede wszystkim w tym obszarze artystycznym pozostawiła nam wiele wspomnień i wracając myślami  do tamtych chwil przypominam sobie, jak w czasie razem podejmowanych  działań tworzyłyśmy doskonały  duet, często uzupełniając się wzajemnie. Bywało, że rozumiałyśmy się bez słów podczas tworzenia scenariuszy i przedstawień z uczniami. Wystarczyły krótkie spojrzenia w czasie wspólnych prób i obie dobrze wiedziałyśmy, co jeszcze należy zmienić, jak dopracować do perfekcji  nasz występ.  Monika pracowała zwykle nad częścią literacką, ja zaś nad oprawą muzyczną, a potem łączyłyśmy to w całość. Razem planowałyśmy scenerię i kostiumy. Potrafiła cieszyć się tym czego dokonałyśmy. Wszelkie podejmowane wspólnie przedsięwzięcia dawały jej wiele radości i satysfakcji. I tak na przestrzeni kolejnych lat pracy zawodowej nasza współpraca układała się doskonale.  Jej twórczy zapał dodawał mi często skrzydeł do działania. Monika była ciepłą, pełną życia osobą, zawsze otwartą na nowe wyzwania, radosną i uśmiechniętą. Taką zapamiętam ją na zawsze.  Pamięć o koleżance Monice będzie wciąż żywa w naszej społeczności szkolnej. Poprzez  jej aktywne zaangażowanie na rzecz szkoły pozostanie  na zawsze w naszych sercach.       
Hanna Jamborska

Gdy w czerwcu 2020 r. kończyliśmy 8 klasę, nie spodziewaliśmy się, że już nigdy nie porozmawiamy z naszą wychowawczynią. Zawsze mówiliśmy o tym, że kiedyś zrobimy zlot absolwentów i żadne z nas nie pomyślałoby, że to się tak skończy. Śp. Pani Monika była dla nas jak druga mama. Troszczyła się o nas, zawsze miała czas na rozmowę, służyła dobrą radą. Potrafiła rozwiązać nasze problemy. Jednego dnia potrafiła pojednać dwie osoby. Jesteśmy młodzi i popełnialiśmy różne błędy, jednak Pani celem nigdy nie było ukaranie nas, a to, abyśmy wyciągnęli wnioski. Wierzyła w nas i chciała pokazać nam jak najwięcej świata. To ona organizowała najlepsze wycieczki i dzięki niej mamy wiele wspaniałych wspomnień. Chciała, aby każdy z nas był dobrym człowiekiem. Organizowała nam wyjazdy do Domu Pomocy Społecznej, abyśmy byli otwarci na pomoc drugiej osobie, tak jak była Pani Monika. Podczas wspólnych lekcji często opowiadała nam o ciekawych i śmiesznych sytuacjach, których doświadczyła podczas pracy. Mówiąc o tym, była pełna pasjii, a my zawsze z uwagą tego słuchaliśmy. Zawsze pomagała nam dążyć do naszych sukcesów, do dobrych stopni. Gdy już chodziliśmy do szkół średnich, na naszej wspólnej grupie, z której korzystaliśmy podczas lekcji zdalnych, wspomnieliśmy o kapsule czasu, którą stworzyliśmy, aby po jakimś czasie, móc wspólnie ją otworzyć. Pani Monika odpisała nam, że jeszcze wszystko się uspokoi i spotkamy się wspólnie. Pani Moniko trzymamy panią za słowo i mocno wierzymy, że tak będzie. Mamy nadzieję, że kiedyś wszyscy razem zasiądziemy wspólnie w teatrze i wysłuchamy kolejnych lekcji języka polskiego.
Absolwenci – wychowankowie rocznik 2020

Monika Pyra Siurek – moja dobra koleżanka. Moja znajomość z  Moniką trwała wiele lat. Po studiach zaczęłam pracę w szkole w Jeleńcu, wkrótce pojawiła się tam Monika Pyra i też zaczęła swoja pierwsza pracę.  Potem Monika pracowała w Jonniku, ale czasem spotykałyśmy się. Nasze długie spotkanie miało miejsce wiosną 1998 r.  Razem byłyśmy w szpitalu czekając na narodzenie naszych dzieci. Około miesiąca spędziłyśmy na tym samym oddziale. Inne pacjentki zmieniały się, a my we dwie stałyśmy się „tymczasowymi, stałymi mieszkankami oddziału”.  Potem urodził się mój syn, a kilka dni później córka Moniki. 
Gdy powstały gimnazja, Monika pracowała przez kilka lat w gimnazjum w Jeleńcu.  Następnie przeniosła się całkowicie do pracy w Sarnowie, a ja jeździłam tam przynajmniej raz w tygodniu na lekcje wychowania do życia w rodzinie. Wiec znowu spotykałyśmy się. Zawsze była chwila rozmowy i żartów. Dobrze rozmawiało mi się z Moniką, nigdy nie miałam z nią żadnych konfliktów. 
A potem stało się coś nieoczekiwanego. Monika odeszła. Śmierć Moniki wciąż wydaje mi się czymś nierzeczywistym. Nie wierzę w to, co piszę. Mam wrażenie, że gdy wrócimy do szkoły, pojadę do Sarnowa, wejdę do pokoju  nauczycielskiego i tam na pierwszym krześle, tyłem do drzwi, będzie siedziała Monika. Odwróci się i powie „Cześć Haniu”. A jeżeli jej nie będzie, to znaczy, że ma dyżur albo jeszcze nie przyszła z lekcji. Zaraz wejdzie i powie „Cześć Haniu”.
Cześć Moniko. CZEŚĆ TWOJEJ PAMIĘCI! 
Hanna Dźwigała

Monikę znałam od zawsze. Odkąd sięgam pamięcią, była obecna w moim życiu. Była moją nauczycielką, koleżanką z chóru parafialnego, sąsiadką z Domu Nauczyciela, koleżanką z pracy, a przez ostatnie 20 lat- chyba mogę użyć tego słowa- przyjaciółką. Spędziłyśmy  tysiące godzin na rozmowach, wspólnych wyjazdach, imprezach. Było nam po drodze w postrzeganiu świata, zainteresowaniach, pasjach. Łączyło nas tak wiele…
Nie potrafię wybrać jednego wspomnienia związanego z Moniką. Mam ich tyle, że starczyłoby na kilka opasłych tomów. Niektóre są bardzo osobiste, niektóre zawodowe. Jedne zabawne, jeszcze inne smutne, trudne.  Ostatnie wspomnienie sprzed choroby Moniki to nasze wspólne wyjście na kawę. Siedziałyśmy w kawiarni i rozmawiałyśmy- była to długa rozmowa. Monika z optymizmem patrzyła w przyszłość, snuła plany, cieszyła się zmianami, które następowały w jej życiu. To ona głównie mówiła. – Wiesz Piotrowska – tak się często do mnie zwracała – jest mi tak dobrze, nareszcie wszystko się układa…
Za dwa tygodnie zachorowała. Ostatnia wiadomość od niej brzmiała: ,,Jest źle. Módl się.”
Odeszła…
Zostało po niej wiele wspomnień i kilka zdjęć. I poczucie, że była dla mnie kimś ważnym – ze swoim optymizmem, pogodą ducha, pewnością siebie, a jednocześnie wrażliwością i głęboko skrywanym smutkiem.
Monika Piotrowska

Śp. Monika była osoba życzliwą, bezpośrednią, zdecydowaną. Lubiła, gdy wiele się działo, nie bała się podejmować wyzwań. Była duszą towarzystwa, dzięki niej  zawsze było wesoło. Jako nauczyciel wkładała w swoją pracę całe serce, by jak najlepiej przekazać wiedzę młodym ludziom. Reagowała, gdy komuś  działa się  krzywda, nigdy nie była na to obojętna. Śp. Monika na zawsze pozostanie w mojej pamięci jako wspaniały nauczyciel i człowiek.
Jadwiga Michalak

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie P1210208-1024x768.jpg

Monika była moją koleżanką z pracy.  Zawsze energiczna, uśmiechnięta, życzliwa, wesoła, otwarta na ludzi i świat. Darzyłyśmy się sympatią, mimo dzielącej nas różnicy wieku. Potrafiła słuchać i rozmawiać na każdy temat, doradzić w różnych sprawach. Często rozmawiałyśmy o swoich najmłodszych pociechach w rodzinie. Ja o swoim wnuczku, a ona o siostrzeńcach. Ciepło i serdecznie opowiadała o nich, przytaczając ich śmieszne zachowania i powiedzenia. Śmiałyśmy się wtedy i świat widziałyśmy we właściwych barwach. Przed każdymi świętami byłam pod wrażeniem jej czułości i rodzinnej atmosfery jaką stwarzała swoim bliskim. Zawsze otrzymywałam od niej przepisy na świąteczne dania, które i ja przygotowywałam  potem w domu. Mam je spisane i będą zawsze mi „Ją” przypominać. Miała dużo talentów. Podobały mi się jej autorskie scenariusze kabaretów, które wystawiała z kółkiem teatralnym na uroczystościach szkolnych. Były one związane z aktualną sytuacją w Polsce i bieżącymi wydarzeniami, zawierały celne spostrzeżenia. Bardzo dobry tekst, dowcipny, śmieszny. Wystawiała z dziećmi również  świetne skecze, które rozbawiały publiczność Sarnowa.
Moniko! Żegnam Cię słowami piosenki Jacka Lecha
„Nie mówię żegnaj, lecz do widzenia” 
możesz jak dawniej przychodzić tu
jeżeli wierzysz że miłość można
ułożyć z wiatru i płatków bzu
nie  mówię żegnaj, mówię do widzenia
ale nie wierzę że można cofnąć czas
by mogły wrócić upalne wieczory
gdy wonią wrzosów upijały nas
nie mówię żegnaj lecz do widzenia
możesz jak dawniej listy mi słać
układać wiersze z wyrazów barwnych
może je do mnie przyniesie wiatr”
Danuta Michalczuk

Odeszłaś tak nagle, niespodziewanie… Trudno pogodzić się z Twoim odejściem. Monikę zapamiętam jako wspaniałą, pełną pasji nauczycielkę i serdeczną koleżankę. Była jedną z pierwszych osób, które miło przyjęły mnie, gdy dołączyłam do zespołu. Zawsze służyła radą, dzieliła się doświadczeniem. W każdej sytuacji mogłam liczyć na jej pomoc. Wnosiła do naszego grona tyle pozytywnych emocji, zawsze uśmiechnięta, pewna siebie, energiczna i niezwykle kreatywna. Zarażała mnie swoim optymizmem. Dla Moniki nie było rzeczy niemożliwych, sytuacji nie dających się rozwiązać. Nie zrażała się napotkanymi trudnościami tylko kombinowała, analizowała i szukała jak najlepszych rozwiązań. Zawsze doprowadzała wszystko do końca. Na korytarzu nigdy nie przeszła obojętnie, bez słowa czy chociażby życzliwego uśmiechu, który na zawsze utkwi mi w pamięci. Bardzo lubiła wszystkie dzieci, ale pałała niesamowitą sympatią do tych najmniejszych – naszych przedszkolaków. Każdego roku, jeszcze we wrześniu odwiedzała przedszkolaków i próbowała odgadnąć czyje to dziecko. Ponieważ była wieloletnim pracownikiem naszej szkoły i wielu uczniów wypuściła już spod swoich skrzydeł niejednokrotnie rzeczywiście jej się to udawało. Pamiętam nasze wspólne wyjazdy, te wszystkie rozmowy, spacery, bolący brzuch ze śmiechu. Nie mogę uwierzyć, że już nigdy się nie spotkamy, że nie usłyszę już na korytarzu „Cześć Kasia, co słychać?”  Moniko, jestem wdzięczna, że miałam okazję Cię poznać i doświadczyć Twojej życzliwości. Będzie Nam wszystkim bardzo Ciebie brakować… Do zobaczenia – kiedyś!
Katarzyna Filip

Panią Monikę Siurek wspominamy jako dobrą, ciepłą, uśmiechniętą i zawsze pomocną osobę. Pokój jej duszy.
Obsługa

Monika…  Będę Cię wspominać jako koleżankę, która umiała się wszystkim podzielić. W pracy to ponad dwadzieścia lat wspólnych spotkań i działań. W życiu prywatnym to znacznie więcej… i tylko żal, że czasu zabrakło, by to zdjęcie stanęło na biurku. Taką będę Cię pamiętać. Dziękuję za te lata wspólnej historii.
Elżbieta Macioszek

Była żywiołowa – taki typ z pieśnią na ustach i do pracy. Często na przerwach nuciła piosenki, najczęściej z lat 90-tych. Nie raz i nie dwa repertuar wybrany przez nią chodził nam po głowach lub dźwięczał zwyczajnie w uszach. Sypała żartami i dialogami ze znanych polskich filmów. Nie cierpiała Pana Kleksa, ale za to fantastykę i Ranczo uwielbiała. Lubiła Dżem. I dobrą kawę też 🙂 Zorganizowałyśmy razem całkiem udaną wycieczkę samoltem do Trójmiasta. Na zagranicę po prostu zabrakło nam już czasu…
Marta Kruk

„W szkole zamieszanie, atmosfera wyjątkowa, coś wyniosłego się szykuje… Jakaś wyjątkowa uroczystość! Dzieci odświętnie ubrane, pełna gala. Monika chodzi w pięknym stroju, innym, nietuzinkowym, na szyi jak zwykle korale, fryzura, makijaż… Jej twarz zdobi również piękny uśmiech! Wygląda pięknie. Kartki w ręku, otoczona grupką uczniów.
Nagle orientuję się, że ta uroczystość to pożegnanie przez szkołę Pani Moniki Siurek. A ona wśród nas…
Mam przeczucie, że coś złego się wydarzy… Powraca to uczucie niepokoju, strachu, ale też nadziei, że będzie dobrze, normalnie, będzie jak kiedyś… To samo uczucie kiedy leżała w chorobie…
I nadchodzi najgorsze… A ona z uśmiechem na twarzy! Piękna i szczęśliwa!
Taką Cię Monisiu często widzę we śnie…
Mam nadzieję, że tam jest Ci lepiej, że jesteś taka szczęśliwa i zadowolona jak w tym śnie! Biegasz w obcasach i swych koralach po niebie nucąc sobie „Niepokorna, niepodległa…”
Na zawsze w mym sercu!”
Katarzyna Kopeć

„Nie umiera ten, kto trwa w pamięci żywych”

My nie zapomnimy…

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *